Virginia Woolf, Orlando, 1928
Tłumaczenie: Aga Zano
Ach cóż to była za przygoda z tą książką! Zupełnie nie spodziewałam się tego co przeżyłam na kartach tej powieści. Zaczyna się tak spokojnie i niewinnie w elżbietańskiej Anglii a kończy tak niespodziewanie w XX wieku. Jest to niesamowita podróż przez miejsca i wieki oraz samoświadomość ludzką. Wcześniej słyszałam o tej książce, że jest to opowieść o mężczyźnie, który przyjął kobiecą postać. Okazało się jednak, że to coś o wiele więcej, coś co na początku zupełenie nie mieści mi się w głowie.








