Bronka Nowicka, Nakarmić kamień,
2016
„Smutek mnie uczy, że służę do życia. – Kiedy jesz – mówi – masz pamięć,
żeby gryźć i połykać, tylko tyle. Bo widzisz, chodzi o to, że włosy rosną bez
twojej pomocy, samo się oddycha i samo śpi, oczy wiedzą, co zrobić, żeby się zamknąć.
W zasadzie jesteś sobie potrzebna prawie do niczego. Więc idąc, tylko
przebieram nogami, a siedząc, uciskam stołek, który skrzypi. Kiedy tak siedzę,
widok całymi godzinami używa mnie do patrzenia.”
Debiut Bronki Nowickiej powala na kolana. Takiej właśnie prozy potrzebuję,
aby złapać równowagę i zacząć spokojnie oddychać. Przesiąknięte poezją teksty
wzruszają i uwrażliwiają. Uczą spojrzenia na zwykłe rzeczy z innej strony.
Obalają standardowe myślenie i rozgrzebują wyobraźnię. Każdy z tych zwięzłych
tekstów zasługuje na osobną analizę. Po każdym potrzebowałam chwili, aby go w
sobie przerobić i ochłonąć. Uwielbiam takich autorów.