„ …bo dobrze jest
czasami stać się na powrót dzieckiem, a nie ma ku temu lepszej sposobności niż
święto Bożych Narodzin, obchodzone przecież na pamiątkę czasu, kiedy Ten,
któremu ów dzień jest poświęcony, sam był dzieckiem.”
(s.83)
W wolnych chwilach między wigilijnymi przygotowaniami
podczytuję sobie dziś Opowieść wigilijną.
Dawno temu czytałam mały format tej książki, który nie zupełnie przypadł mi do
gustu. Tym razem zaopatrzyłam się w przyjemnie czytające się wydanie Media
Rodzina z pięknie rozbudzającymi wyobraźnię i nieco tajemniczymi ilustracjami Aleksandry
Kucharskiej-Cybuch. No i historia ta od razu inaczej do mnie przemówiła. Na
szczęście z Opowieścią wigilijną
Dickensa jest tak, że można wybierać wśród tysiąca przeróżnych wydań tej
książki. Jak widać dla mnie ma znaczenie jaki format z jakim drukiem trzymam w
ręku. Jestem wciąż pod wrażeniem tej opowieści. Wyjątkowo czyta się wigilijną
powieść z dzień Wigilii. Chwała takim książkom. Została napisana ponad sto
siedemdziesiąt lat temu, a wciąż nie traci na wartości i atrakcyjności.