"Od tej chwili stare imię w niepamięć odchodziło i baczyć należało, by go przez pomyłkę nie wymówić i gniewu bogów nie wywołać. Wiadoma to rzecz, że imię niczym zaklęcie moc miało, zatem to, co przeszłe, z przyszłością łączone być nie mogło. Taki obyczaj z dziada pradziada ludzie sobie przekazywali, a ten, kto by się w zuchwałości swej ważył go ominąć, na pomstę bogów się skazywał." (s.169)
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej sagi. Ujęła mnie stylizacja językowa i staropolskie obrzędy, którym tutaj możemy przyglądać się na każdej stronie. Historia Mszczujowych córek Rzepki i Dziewanny jest bardzo poruszająca. Siostry zakochują się w jednym mężczyźnie - woju Dobromirze a przewrotny los wszystkich bardzo mocno doświadczy. Autorka ze swobodą opowiada o Polanach doskonale orientując się nie tylko w mitologii słowiańskiej ale również w obyczajowości i historii Polski w czasach kiedy książę Mieszko przyjął chrzest.
