"Malowała swoje emocje, swój ból, Fridę ze szkieletem wszczepionym w mózg, Fridę z Diegiem po środku czoła niczym z wszystkowidzącym okiem, Fridę zrozpaczoną, Fridę z korzeniami wyrastającymi z brzucha, Fridę z pękającym kręgosłupem, Fridę we łzach, Fridę przebitą gwoździami, Fridę wypatroszoną, Fridę boginię, Fridę Chrystusa, Fridę królową rzeczy widzialnych i niewidzialnych." (s.374)
Bardzo dużo czasu spędziłam z tą specyficzną biografią wielkiej meksykańskiej malarki. Rzadko zdarza mi się czytać jedną książkę ponad miesiąc. Tym razem tak było chociaż nie wiem co na to wpłynęło. Spodziewałam się, że biografię Fridy przebrnę na jednym wydechu, bardzo lubie tę artystkę i jej obrazy, czytałam już książki o niej i oglądałam film. Tym razem jednak potrzebowałam dużo czasu aby skończyć opowieść o Fridzie Kahlo.
