Grudniowy wieczór
Oto nadchodzę ja
niewidzialny człowiek, może zatrudniony
przez wielką Pamięć żeby żyć właśnie teraz. I przejeżdżam obok
nieczynnego, białego kościoła - w środku stoi święty z drewna
uśmiechnięty, bezradny - jakby mu zabrano okulary.
Jest sam. Wszystko inne to teraz, teraz, teraz. Prawo ciążenia które nas
przez wielką Pamięć żeby żyć właśnie teraz. I przejeżdżam obok
nieczynnego, białego kościoła - w środku stoi święty z drewna
uśmiechnięty, bezradny - jakby mu zabrano okulary.
Jest sam. Wszystko inne to teraz, teraz, teraz. Prawo ciążenia które nas
przyciska
do pracy w dzień i do łóżka w nocy. Wojna
do pracy w dzień i do łóżka w nocy. Wojna
przeł. Roman
Kaźmierski
Tomas Tranströmer
wciąż mnie poetycko zachwyca. W jego poezji jest wszystko! Jest zwykły
człowiek, jest Bóg, są podróże, jest praca, przyjaźń i miłość a przede
wszystkim mnóstwo muzyki. Dlatego myślę, że każdy znajdzie u szwedzkiego poety coś
dla siebie, coś czym się zachwyci i o czym nie szybko zapomni. Pod warunkiem,
że sięgnie po jego wiersze oczywiście. W tym roku ukazał się duży zbiór utworów Tranströmera „Wiersze i proza 1954–2004″. W końcu polscy wielbiciele poety mają
wszystko w jednym tomie. W zeszłym roku po piętnastu latach od nagrody Wisławy Szymborskiej wreszcie znowu Nagrodą Nobla doceniono poezję!
