Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzebałkowska Magdalena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzebałkowska Magdalena. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 października 2021

Okruchy wojennych wspomnień

Magdalena Grzebałkowska, Wojenka, 2021



"Wiedliśmy życie roślin. Można powiedzieć, że przez siedem lat spałam, jadłam, siedziałam na łóżku albo spacerowałam. Nikt nas niczego nie uczył, nikt z nami o niczym nie rozmawiał, nie bawił się z nami, nie śpiewał piosenek. Nie umiałem czytać ani pisać, mój zasób słów był bardzo ubogi. Kontakty między dziećmi chyba nie były zbyt wielkie, skoro nie pamiętam już nikogo z tamtego czasu." (69)


Zacznę może od tego, że uwielbiam czytać reportaże Magdaleny Grzebałkowskiej. Każdy temat jakiemu poświęca swoje książki bardzo mi się podoba, styl narracji sprawia, że czyta się je niemal z wypiekami na twarzy a piękne wydanie inspiruje do zgłębiania tematu. Wojenka to zbiór rozmów z ludźmi, którzy w różnych miejscach przetrwali wojnę jako dzieci. Reporterka ze skrawków ich wspomnień układa swego rodzaju "pamiętniki", uzupełniając luki pamięciowe faktami historycznymi.

sobota, 28 października 2017

Z życia Mistrzów Beksińskich


Magdalena Grzebałkowska, Portret podwójny, 2015

„Nie lubię rozmów o moich obrazach. Mój stosunek do nich jest chyba autystyczny i uważam, że ich treści są po prostu nieprzekazywalne. (…) Dla mnie wartość moich obrazów tkwi w tym, co one sobą reprezentują z punktu widzenia malarskiego, ale oczywiście chodzi mi też o atmosferę, którą usiłuję wyrazić, którą czuję, ale której nie umiem nazwać.” (s.241)


Beksińscy portret podwójny, to biografia ojca i syna w jednej książce, Zbigniewa i Tomasza, malarza i prezentera radiowego. Czy to ich życie było takie fascynujące, czy też autorka potrafiła tak wyjątkowo je opisać? Nie jestem do końca pewna odpowiedzi. W każdym razie książka ta przeniosła mnie w zupełnie inny wymiar, do świata artystów i ich nietuzinkowego sposobu postrzegania rzeczywistości.

środa, 27 września 2017

Koniec czy początek

Magdalena Grzebałkowska, 1945, Wojna i Pokój, 2015


„A potem Augustyna Niedworok zapytała mnie, dlaczego właściwie tylu Polaków w 1945 roku przyjechało na Śląsk. – Większość nie miała wyboru. Zabrano im ziemię tam, gdzie żyli – odpowiedziałam. – Kto zabrał? – zdziwiła się. – Roosevelt, Churchill, ale głównie to Stalin – zdziwiłam się, że tego nie wiedziała. – Polakom odciął kawałek Polski, Niemcom odciął kawałek Niemiec. Większość Niemców przeniósł do Niemiec, a Polaków na ich miejsce. – Ach, to o to chodziło! – wykrzyknęła Augustyna Niedworok w sierpniu 2014 roku, 69 lat po wojnie.” (s.119)

Magdalena Grzebałkowka jest od niedawna moją mistrzynią. Każda jej kolejna książka to wielki skarb, skarb wiedzy przede wszystkim. Życzyłabym sobie, żeby wszyscy historycy w ten sposób opowiadali o minionych wydarzeniach i w tak malowniczy i ciekawy sposób ubierali swoją naukową wiedzę. Książka Rok 1945. Wojna i pokój przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Pięknie wydana, ciekawie skomponowana, podzielona na dwanaście miesięcy pierwszego roku po wojnie, podejmuje wyczerpujący wachlarz zagadnień wydarzeń powojennych. Znacząco poszerzyła moją wiedzę.

wtorek, 26 czerwca 2012

Śladami księdza Jana


Magdalena Grzebałkowska, Ksiądz Paradoks, 2011



Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

 ks.Jan Twardowski



Biografia Księdza Jana Twardowskiego autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej przenosi w piękny, subtelny, spokojny świat poezji. Zaczytanie się w tej książce to coś więcej niż przyglądanie się życiu sławnego Księdza od Biedronek, to pobudzające wyobraźnię przeniesienie się w czasie. Trudno uwierzyć, że autorka opowiada o współczesności. Mam wrażenie, że cała ta historia wydarzyła się dawno, dawno temu. Może dlatego, że dziś trudno już spotkać tak wyjątkową osobę jak ksiądz Jan.

Twardowski nie lubił opowiadać o sobie. Nie chciał wydawać swojej biografii, niszczył pamiątki, zacierał ślady z przeszłości. Tym większy trud musiała włożyć autorka aby rok po roku odtworzyć życie poety, dotrzeć do miejsc z którymi był związany i w końcu porozmawiać z ludźmi mu bliskimi, którzy zresztą nie zawsze godzili się na rozmowę. Tam gdzie nie udaje się Grzebałkowskiej dotrzeć i to czego nie potrafi odtworzyć podpowiada swoimi wyobrażeniami, imituje rozmowy, których nie usłyszała, snuje przypuszczenia, dzięki czemu nie mamy wrażenia dziur w życiorysie Twardowskiego.

Z książki wyłania się ksiądz jakiego wszyscy pamiętamy, skromny, cichy, nieśmiały nie wierzący do końca w swoją popularność Wielki Poeta. Niby więc nic odkrywczego. Autorce udaje się jednak zdemaskować także kilka tajemnic swojego bohatera. Bynajmniej nie tylko tak małego kalibru jak peruka zakrywająca brak włosów. Największą sensacją jest chyba ujawnienie "teczki" księdza albo jego niezwykłe przyjaźnie z kobietami. Oprócz tego autorka książki opisuje także korespondencję z wydawcami, przedstawia osoby z najbliższego otoczenia poety i opowiada o udanych bądź nieudanych (co także o czymś świadczy) spotkaniach z nimi. Dość szczegółowo wyjaśnia także kontrowejsyjną sprawę testamentu Twardowskiego i spadku po nim.

Dla mnie najpiękniejszymi i najciekawszymi były opisy młodości księdza. Nie tylko dlatego, że nie znałam tej części jego życiorysu ale także dlatego, iż przenoszą w piękny przedwojenny świat, który autorce udało się ciekawie zobrazować. Okazuje się, że wielki Jan Twardowski nie był kiedyś ani poetą ani księdzem, był po prostu Jankiem juniorem, biegającym w krótkich spodenkach do gimnazjum. Nie wiem dlaczego tak trudno wcześniej było mi to sobie uzmysłowić. Cieszę się także, że poznałam studenckie i wojenne losy mojego ulubionego poety.

Opowieść o drodze kariery księdza jest zabarwiona zdjęciami ważnych dla niego miejsc oraz niezwykle urokliwymi kartkami pocztowymi jakie wysyłał znajomym. Cały ton książki wydaje się bardzo wyważony i ciepły. Magdalena Grzebałkowska pięknie opisuje ostatnie chwile życia księdza i moment śmierci. Nawet od zdjęcia na okładce bije jakaś wyjątkowa aura, która sprawia, że poeta staje się nam bliski już od pierwszych stron biografii. Zupełnie inaczej niż zimne i dziwnie obce oblicze księdza na książkach wydanych przez Aleksandrę Iwanowską Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie.

Koniec jest tak piękny że aż smutny. Nie tylko dlatego że odszedł Wielki Poeta i Mądry Człowiek, ale także z kilku innych powodów, jak choćby miejsce jego pochówku, czy spory spadkowe. Autorka kończy swoją książkę wzruszającym listem do księdza Twardowskiego. Takie zakończenie pozostawia czytelnika długo w zadumie i wyciszeniu, zupełnie jak nad poezją.