Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Młodzieżowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Młodzieżowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 listopada 2025

Fikcyjne mity

 Michał Łuczyński, Mitologia Słowiańska dla młodego czytelnika, 2024




Oto książka, która skusiła mnie tytułem i okładką. Uwielbiam mitologię słowiańską, więc jestem ciekawa każdej nowości w tym temacie. Jednak nie zdołałam tym razem przeczytać wszystkich dwudziestu kilku opowiadań w tym zbiorze. Rzadko piszę niepochlebne recenzje. Zazwyczaj po prostu nie doczytuję książek, które mi się nie podobają. Poza tym mój blog traktuję jako pamiętnik i piszę tu tylko o książkach, do których warto wracać. Z tą pozycją Michała Łuczyńskiego mam pewien dylemat, więc mimo wszytko postanowiłam o niej napisać.

poniedziałek, 7 marca 2022

Zabawa słowiańszczyzną

 Łukasz Radecki, Wojna bogów, 2018

                            Próba bogów, 2019




" - U ciebie nie obchodzi się Szczpdrych Godów? - zdziwiła się tradycyjnie dziewczyna. - Naprawdę, czasem mam wrażenie, że ty po prostu pochodzisz z innego świata. - Nawet nie wiesz jak blisko jesteś prawdy - zagadkowo odparła Weronika. - Mów lepiej, o co chodzi z tym świętem. - To zimowe przesilenie, jedno z naszych najważniejszych świąt - wyjaśniła Tamira. - Stare słońce ustępuje miejsca nowemu, Swaróg odradza się jako swój syn. Zaczyna przejmować znów panowanie nad światem. Nocy zaczyna ubywać, a dnia przybywać. Światło zwycięża nad ciemnością." (T. 2, s. 214)

Nadszedł taki dzień, kiedy mój syn pierwszy raz przekonał mnie do przeczytania swoich książek. Tematyka mitologii słowiańskiej interesuje mnie tak samo jak jego a kiedy niepewność i stres dzisiejszych czasów dominuje w naszej rzeczywistości to szukam alternatywnych światów w książkach, aby choć na chwilę skierować myśli w inną stronę. Literatura fantasy daje taką możliwość, chociaż nie sięgam po nią często tym razem dobrze się bawiłam. Na początku drażnił mnie trochę młodzieżowy język, ale szybko się do niego przyzwyczaiłam.

środa, 26 lutego 2020

Zgredek w akcji

Joanne Kathleen Rowling, Harry Potter i Komnata Tajemnic, 1998









"To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności."







Drugi tom przygód Harrego Pottera jest nie mniej ekscytujący niż pierwszy. Do akcji wkracza zabawny i tajemniczy stwór Zgredek, który za wszelką cenę stara się ostrzec Harrego przed czymś co może zagrażać życiu uczniów Hogwartu. Leniwa akcja kilku pierwszych rozdziałów nabiera szybkiego tempa, gdy w końcu w Szkole Czarodziejstwa i Magii rozpoczyna się kolejny rok nauki. Główni bohaterowie mimo wielu niebezpieczeństw znowu bez skrupułów łamią szkolny regulamin aby ratować swoje życie. Na szczęście potrafią już coraz lepiej czarować.

wtorek, 7 maja 2019

Droga ku Cywilizacji

Dorota Terakowska, Samotność Bogów, 1997




"Nie znosił telewizji. Lubił książki - ów tajemniczy splot malutkich czarnych znaczków, tworzących niekiedy tak zaskakujące konfiguracje, otwierających tak dziwne światy."







W końcu udało mi się przeczytać wypatrywaną od dawna Samotność Bogów. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Jestem przyzwyczajona, że Dorota Terakowska zabiera swoich czytelników w podróż po różnych czasach. Tym razem główny bohater za sprawą boga Światowida przenosi się do teraźniejszości i przeszłości z misją, która wymaga od niego wiele poświęceń. Głównym czasem powieści jest moment, gdy wiara chrześcijańska zaczęła zwalczać pogaństwo na terenie Polski. W małej wiosce w głębi puszczy dwaj kapłani czuwają nad tym, aby nikt już nie oddawał kultu "bałwanom" czyli słowiańskim bogom. Ostatni Szaman w wiosce czuje jednak nadal "zew" swojego Bezimiennego boga. 

piątek, 31 sierpnia 2018

Perun i Weles dla dzieci

Melania Kapelusz, Mitologia. Przygody słowiańskich bogów, 2018






"Tak jak pępek jest środkiem człowieka, tak po dokonani dzieła stworzenia przez Peruna i Welesa drzewo kosmiczne stało się axis mundi - osią świata, jego centrum i pępkiem. Podparto nim niebo - niczym wielkim słupem - aby nie runęło na ziemię." (s.62)





Oprawiona w piękną szatę graficzną książka o słowiańskich bogach dla dzieci to bez wątpienia perełka w tym temacie. Wizualnie zachwyca zarówno dużym formatem, dobrą jakością stron, eleganckim drukiem jak i ilustracjami Ewy Poklewskiej-Koziełło. Przyjemnie się ją ogląda z dziećmi, rozbudza wyobraźnię. Tematycznie jednak już nie wpadłam w taki zachwyt. Wpływ na to ma głównie fakt, że znalazłam tu tylko pięć rozdziałów  i wzmiankę o trzech zaledwie bogach, a tytuł obiecuje przecież szalone przygody.

niedziela, 27 maja 2018

Słowiańskie podróże

Igor D. Górewicz, Borek i Bogowie Słowian, 2017



„My Bogowie Słowian, jesteśmy wszędzie tam, gdzie mieszka nasz lud. Czasami zmieniamy formy, czasami ludzie nadają nam różne imiona. Wiesz, jako Bogowie możemy wiele. Także być naraz w dwóch różnych miejscach i to w każdym z nich wyglądając zupełnie inaczej.”



Mity słowiańskie dla dzieci to coś wyjątkowego na rynku wydawniczym. Na szczęście temat ten staje się coraz bardziej popularny i coraz więcej autorów opowiada młodym Polakom o wierzeniach ich przodków. Igor Górewicz wysłał głównego bohatera swojej książki do świata pradawnych Słowian i pozwolił mu za sprawą nadprzyrodzonych zdolności rozmawiać z bogami.

niedziela, 18 marca 2018

Głowa na patyku

William Golding, Władca much, 1954
Tytuł oryginału: Lord of the flies






„Nie ma dorosłych. Musimy sami zadbać o siebie.
Zgromadzenie zaszemrało i umilkło.”





To klasyk gatunku. Powieść noblisty, która narobiła sporego zamieszania. Znam ją z czasów studiów, jednak nie pamiętałam zakończenia. Dlatego podczas czytania nieprzerwanie towarzyszył mi dreszcz emocji i lekki strach. Atmosfera na wyspie, na której znalazła się grupa chłopaków, od początku jest bardzo gorąca. W dosłownym i przenośnym znaczeniu.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Skok do powstania

Monika Kowaleczko-Szumowska, Galop 44, 2014



„ – Co byś zrobił, gdybyś trafił do powstania? (…) Walczyłbyś? – Mikołaj nie dawał za wygraną. - Ja bym walczył. – Mikołaj się zamyślił. Wojtek spojrzał na niego badawczo. – A ty? – dopytywał się Mikołaj. – Ja bym wiał, gdzie pieprz rośnie. – Wojtek wzruszył ramionami.” (s.22)


W taki dzień jak 1 sierpnia warto wrócić chociażby poprzez literaturę do wspomnień z 1944 roku. Kiedyś postanowiłam sobie, co roku latem czytać powstańczą książkę. Właśnie latem najtrudniej zagłębiać się w wojenne opowieści. Ale oni walczyli kiedy było tak samo gorąco. Ja mam luksus, mogę usiąść w cieniu. W tym roku sięgnęłam po młodzieżową pozycję nieznanej mi autorki. Galop 44 proponuję swoim uczniom – gimnazjalistom, ale bez zastanowienia polecam także wszystkim dorosłym. To dobra, rzetelna, wciągająca swoją opowieścią książka o powrocie na ulice Warszawy podczas trwania Powstania Warszawskiego.

wtorek, 7 czerwca 2016

Mity słowiańskie i inne opowieści

Łukasz Wierzbicki, Drzewo, 2016


Jak stara jest opowieść o Drzewie?
Nie wiemy.
Przekazywana z pokolenia na pokolenie żyła przez stulecia, lecz nigdy jej nie spisano. W końcu, niczym klejnot wrzucony do bezdennej rzeki, popadła w zapomnienie. Jednak strzępy opowieści przetrwały. Tak jak po uczcie zostają rozrzucane pod stołem okruchy.
Zebrałem je i zapragnąłem opowiedzieć o Drzewie... jak nikt wcześniej. Swoimi słowami. Jak każdy, kto opowiadał tę historię przede mną. Setki tysięcy razy.” (Wstęp)


Oto książka niezwykła. Oto dzieło piękne i pełne tajemnic. Rzecz, która zaczarowuje i zabiera człowieka na noc daleko stąd. O świcie oddaje go innym, lekkim i uwrażliwionym. Trzeba mieć niezwykły talent aby opowiadać w tak magiczny sposób. Łukasz Wierzbicki przenosi swoich czytelników do świata słowiańskich bogów i bohaterów, proponuje pierwszy zbiór mitów słowiańskich dla młodych odbiorców. Nie znam innego. Nawet dorosłym laikom w tym temacie trudno znaleźć książkę, napisaną przystępnym, nienaukowym językiem. Wierzbicki je dla nas wszystkie przeczytał i opowiedział swoimi słowami, tak jak robiono to setki lat temu przekazując opowieści o pogańskich wierzeniach z ust do ust.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Światło nad doliną

Aleksander Minkowski, Dolina Światła, 1985



-Czy to znaczy, że nie każdemu ktoś jest przeznaczony? (…) - Chyba każdemu. Ale bywa, że ludzie mijają się w pośpiechu, obojętnie, lekceważąc owo drganie, które jest sygnałem. Z nieufności, wygodnictwa, braku wiary w siebie, albo ot, po prostu. Życie szybkie i nerwowe, przesycone ambicjami, zawiścią, żądzą zdobyczy, życie – wyścig, życie – pogoń, egoistyczne i zachłanne, otóż takie życie nie sprzyja refleksji, nie pozwala wejrzeć w siebie ani popatrzeć wokół, przystanąć. Raz minionego można nie spotkać już nigdy więcej.” (s.122)

Dolina Światła to tajemnicza opowieść o seminarium dla nastolatków zbudowanym na ruinach buddyjskiego klasztoru. Narracja przesycona jest magicznością a akcja oscyluje na pograniczu kilku rzeczywistości. Czyta się jednak trochę mozolnie, brak tu bowiem jakiejkolwiek siły napędowej. Chociaż rozgrywające się wydarzenia wzbudzają ciekawość, unosząca się nad sanatorium tajemniczość rozbudza wyobraźnię a filozoficzne wstawki podnoszą wartość, to jednak dłużące się rozdziały sprzyjały znużeniu podczas czytania.

niedziela, 6 marca 2016

Lustrzane odbicie społeczeństwa

Dorota Terakowska, Władca Lewawu, 2010




Moim zdaniem oba miasta, Wokark i Kraków, znajdują się w dwu różnych, choć krzyżujących się w jakimś punkcie wrzechświatach. I ty przez przypadek znalazłeś się w tym punkcie.” (s.53)


Książka Terakowskiej to fantastyczny sposób na oderwanie się od rzeczywistości. Przenosi w inny wymiar, pobudza wyobraźnię i uaktywnia wspomnienia dzieciństwa. Dzieci i młodzież odnajdą w zabawnej i niebezpiecznej przygodzie głównego bohatera mądrą historię niosącą za sobą pozytywne przesłanie, dorośli natomiast z łatwością odczytają ukryte za dosłownością drugie dno. Miasto jakie odkrywa Bartek to nie tylko ładniejsza alternatywa Krakowa to raczej podporządkowane, zastraszone i niewolnicze społeczeństwo tak lekko przywołujące porównania do socjalizmu i zniewolenia w jakim przyszło funkcjonować ludziom po drugiej wojnie światowej. Metafora została w książce bardzo trafnie i prosto ujęta, Alianie, mieszkańcy tajemniczego miasta, idealnie wpasowują się w komunistyczne postawy społeczne a porównania narzucają się same.

wtorek, 19 stycznia 2016

Godzina Kruka

Jacek Dukaj, Wroniec, 2009

PIOSENKA CZŁONKA


Jestem Członkiem!
Nie robolem, nie żyjątkiem,
Ale Członkiem!

Nie zbuduje tu majątku,
Nie doprosi się porządku
Szczeźnie każdy bez wyjątku
Bez nas – Członków!

Ja znam tego i tamtego,
Mnie tu każdy jest kolegą,
A potwarzysz ma swego,
Członka wiernego!

Wychlej wódkę, stłucz kielonek,
Pożryj z mięsem wóz kiszonek,
Pal i gadaj cały dzionek -
Jesteś Członek!
Najbardziej niezwykłą przygodą stycznia był dla mnie czas spędzony z powieścią Jacka Dukaja. Rozbujała moją wyobraźnię i przeniosła w realia Polski sprzed trzydziestu lat. Akcja książki obejmuje tylko jeden dzień – 13 grudnia 1981 roku! Fantastyczne ilustracje Jakuba Jabłońskiego nadają całej historii dodatkowego znaczenia i sprawiają, że nie można się z nią rozstać. To chyba jedyna książka, którą przeczytałam raz ale oglądałam tysiąc razy.

piątek, 30 stycznia 2015

Świat spod powiek


Tadeusz Konwicki, Zwierzoczłekoupiór, 1969


"Gdzie on jest, ten Zwierzoczłekoupiór? On jest zawsze w tych dziwnych chwilach, które zapamiętujemy później na całe życie. On jest w raptownych przebudzeniach, kiedy wyszarpniemy się nagle z popołudniowego snu i widzimy za oknem czerwone słońce o zachodzie, słyszymy ćwir wróbli walczących pośrodku drogi, czujemy powiew wiatru, który wydyma w oknie firankę. Przez moment wszystko wydaje nam się obce, nieznane, przerażające, jakbyśmy się dopiero teraz po raz pierwszy urodzili. I wtedy on, Zwierzoczłekoupiór jest przy nas."

Tadeusz Konwicki zmarł w wieku 89 lat 7 stycznia 2015 roku, niespełna więc miesiąc temu. W ramach wspomnień o autorze postanowiłam przeczytać w końcu jego książkę, która od dawna stoi na mojej półce. Zwierzoczłekoupiór będący opowieścią kilkuletniego Piotra, przeniósł mnie w świat marzeń i fikcyjnych wyobrażeń. W pewnym momencie poczułam niesamowitą radość z wolności jaką w sobie noszę. W każdej chwili mogę znaleźć się gdzie chcę, gdzie sobie wymarzę. Mogę przemieszczać się w czasie nie tylko za sprawą książki, ale głównie dzięki swojej wyobraźni. Mogę wszystko:) Wystarczy tylko w to uwierzyć i spróbować.

wtorek, 30 września 2014

Świat żydowskich baśni


Isaac Bashevis Singer, Opowiadania dla dzieci, 2005

"Wszyscy wiedzieli, że w Chełmie rządzi rada starszych, którzy nie grzeszą nadmiarem rozumu. Przewodniczył im Gronam Wół, a reszta miała równie wymowne nazwiska: Lekisz Kiep, Cajnwel Fujara, Trejter Głupek, Sender Osioł, Szmendryk Dureń i Fejwel Jołop. Gronom Wół był z nich najstarszy. Miał falistą białą brodę i wysokie, wypukłe czoło."



Zbiór opowiadań-baśni Singera to jedna z najbardziej poruszających wyobraźnię książek jakie czytałam. Autorowi udało się zawrzeć w swoich tekstach całą plejadę najważniejszych w życiu postaw i mądrości, zabarwiając je swoim poczuciem humoru i jednocześnie ocalając od zapomnienia obyczaje żydowskie. To bogaty zbiór opowieści dłuższych i krótszych przepełnionych szacunkiem dla przyrody, respektem dla Boga i rodziców oraz kultu dla tradycji.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

„Przecież nie piszemy historii. Piszemy o pamiętaniu”


Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, 1977
O tej książce napisano już bardzo dużo. Każde kolejne jej odczytywanie i próba oceny nie wniosą nic nowego. Treści zawarte w nietypowym reportażu Hanny Krall przerażają mnie tak samo jak miało to miejsce 15 lat temu gdy w szkole czytałam je pierwszy raz. Wszystko co mówi rozmówca autorki – wybitny chirurg żydowskiego pochodzenia Marek Edelman jest niesamowicie ważne. Każda strona opisu codzienności, walki i upadku warszawskiego getta podczas wojny, powinna być zapamiętana. Dlatego stwierdziłam, że książkę tą można czytać kilkakrotnie i za każdym razem zwrócić swoją uwagę na inny szczegół opisywany przez Edelmana. Każdy człowiek chcący godnie przejść przez swoje życie powinien zmierzyć się z tym tematem. Z książek, z filmów czy z opowieści. Nie można udawać, że się nie wie, że się nie pamięta. Przez Holokaust trzeba przebrnąć i pod powiekami przerobić wszystkie obrazy, o których opowiada bohater z getta. Niech treść mówi sama za siebie.

sobota, 1 lutego 2014

„Dawidek-Żydek”

Paweł Huelle, Weiser Dawidek, 1987
Czytając dzisiaj Weisera Dawidka drugi raz okazał się on już dla mnie czymś zupełnie innym niż 10 lat temu. Może dlatego, że znam już bieg wydarzeń, a może bardziej jeszcze ze względu na niezwykłą uniwersalność tej książki. Ponad to znam większość miejsc opisanych w powieści. Jest zima, a ja wyobrażałam sobie Gdańsk tamtego upalnego lata, kiedy nastoletni chłopcy bawili się w wojnę. Przerażająca gorąc unosząca się nad tą historią potrafi dopiec nawet dzisiaj. A może powieść ta dostarczyła mi tak wielu emocji, gdyż czym jestem starsza tym większy sentyment wybudzają we mnie wspomnienia dzieciństwa?



Autor buduje opowieść na dwóch planach czasowych. Dorosły już narrator wspomina swoje lata szkolne równolegle z relacjonowaniem przebiegu przesłuchania po tajemniczym zniknięciu tytułowego bohatera. Tak sprytnie przemyślana konstrukcja powieści sprawia, że cały czas czyta się ją w napięciu. Wciąż nie mogłam doczekać się opisów kolejnych zabaw z Weiserem, będąc jednocześnie ciekawą dalszego przebiegu śledztwa.
Z racji mojego zawodu zastanawiam się tylko jak rozumie tak refleksyjną książkę współczesna młodzież. Czy podchwycą to coś niezwykłego w prozie Huelle co sprawia, że nie jest to zwykła powieść wspomnieniowa? Czy zrozumieją nadzwyczajne wydarzenia o jakich przeczytają i w końcu jak wytłumaczą sobie fakt, że można się kimś fascynować nie ze względu na to co posiada ale na to jaki jest?
No a końcówka podobnie jak w filmie Wojciecha Marczewskiego.....najpierw irytuje a potem pozwala rozbudzić wyobraźnię.

poniedziałek, 30 września 2013

Czy Afryka jest krajem?

Wydana w 2011 roku książka, będąca dziełem kilku autorów pod redakcją Pawła Średzińskiego to kopalnia wiedzy o Afryce. Zachęciła mnie do niej kolorowa okładka i ciekawy spis treści. Miałam wrażenie, iż po tej lekturze wszelki afrykański niedosyt jaki posiadam, zostanie zaspokojony. Choć faktycznie dowiedziałam się z niej wielu nowych rzeczy, to jednak przebrnięcie przez całą publikację okazało się nie być tak przyjemne jak oczekiwałam.
Wydawca książki: Fundacja „Afryka inaczej”, postawiła sobie za cel, z pomocą książki, w której o własnym kontynencie opowiadają sami jej mieszkańcy, pomóc w uświadomieniu młodym Polakom czym naprawdę jest Afryka i jakie wartości ze sobą niesie. Burząc wszelkie stereotypowe myślenie o krajach afrykańskich autorzy odkrywają przed czytelnikami nie tylko kulturę ale także historię i geografię poszczególnach krajów Afryki.
 
Książka ta jednak jest przeznaczona głównie dla nauczycieli. Tym samym, zwykłemu czytelnikowi takiemu jak ja, bardzo trudno się przez nią przebić. Cały czas natykałam się na zwroty do osób uczących polską młodzież, dotyczące tego jak zrobić ciekawą lekcję o Afryce albo czym zaciekawić uczniów i na co zwrócić ich główną uwagę. Muszę niestety przyznać, że było to trochę irytujące.
Oczywiście tego typu książka, promująca Afrykę w polskich szkołach jest bardzo potrzebna, tym bardziej zachęcam do zapoznania się z jej trescią.

czwartek, 15 listopada 2012

Schulzowski listopad





Z okazji 120. rocznicy urodzin Brunona Schulza i 70. rocznicy jego tragicznej śmierci jaką poniósł z rąk gestapowca na ulicy w Drohobyczu (19 listopada 1942 r.) tegoroczny listopad uchwalono miesiącem Brunona Schulza. W Polsce z tej okazji odbywają się różnego rodzaju festiwale i panele dyskusyjne poświęcone temu niezwykłemu pisarzowi, rysownikowi i malarzowi żydowskiego pochodzenia. Ja natomiast postanowiłam jeszcze raz zagłębić się w jego wybitną prozę, bo w czasach szkolnych była ona dla mnie niezrozumiała.

Sklepy cynamonowe i Sanatorium pod Klepsydrą to niemal cała, poza szkicami krytycznymi w czasopismach, ocalała literacka spuścizna Brunona Schulza. Zginął w wieku pięćdziesięciu lat, może więc dziwić tak skromny dorobek pisarski, jednak wystarczy sobie przypomnieć ciężkie czasy w jakich żył i problemy (m.in. finansowe) z jakimi musiał się zmierzyć, aby to zrozumieć. Mimo jednak, iż zostawił po sobie tylko kilkanaście opowiadań, wystarczyło to aby odkryć jego geniusz i niezwykle metaforyczną oryginalność. Jego twórczość została przetłumaczona na kilka języków, ostatnio nawet na chiński.

środa, 12 września 2012

Tajemnica ognistego ptaka

Carlos Ruiz Zafón, Pałac Północy, 1994


Po grubych, wciągających powieściach jakimi pozostają Cień wiatru i Gra Anioła polski wydawca hiszpańskiego pisarza wraca do jego pierwszych książek. Książę Mgły, Pałac Północy czy Marina są zdecydowanie skromniejsze objętościowo ale gwarantują tak samo dużo emocji jak wyżej wymienione bestsellery.

Od książek Zafóna nie można się oderwać. Tworzone przez niego światy wciągają czytelnika od pierwszej strony i zmuszają do nieprzespanych nocy nad lekturą. Nie można spokojnie odłożyć książki dopóki tajemnica nie zostanie wyjaśniona. A jeśli już wyższa konieczność do tego zmusi, to przez cały dzień w głowie pozostaje niepokój i napięcie. Kto choć trochę zna tego autora wie, że nie wszystko musi się dobrze skończyć i że po przeczytaniu ostatniej strony i tak trzeba całą historię przerobić w sobie na spokojnie, aby zrozumieć to, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieprawdopodobne.