Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lem Stanisław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lem Stanisław. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018

Planeta różnorodności


Stanisław Lem, Planeta Lema, 2016


„Ja wiem, że kultura zawsze była dla skromnej mniejszości i garstki snobów, ale jednak wedle stawu grobla. Jeżeli Niemcy, Anglicy i Amerykanie mimo wszystko coś tam czytają, powinniśmy starać się nie być gorsi.” (s.71)




Wydawnictwo Literackie podtrzymuje zainteresowanie Stanisławem Lemem wydając ogromny zbiór jego ponadczasowych i nade wszystko uniwersalnych felietonów. Umieszczone w zbiorze teksty pochodzą z lat 1954 – 2006 i zostały pogrupowane tematycznie, co znacznie uprzyjemnia ich odbiór. Z każdego niemal felietonu przebija imponująca erudycja autora. Nawiązuje niemal do wszystkich dziedzin życia. Bardzo cenię w Lemie to, że mimo całego swojego geniuszu potrafił mówić i pisać przystępnym, niegórnolotnym językiem. Trafia dzięki temu to szerszego grona odbiorców. Nie trzeba dorównywać mu inteligencją, aby zrozumieć przesłanie jego słów.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Panowie Dwaj

Stanisław Lem, Sławomir Mrożek, Listy 1956 – 1978, 2011




Słoawomirze Miru Sławy! Hospodynie Literatury Polskiej! Okraso Satyry! Omasto niebios! Doskonałości wrodzona! Szlachetności, na koniec, Której blaskami skąpany Chadzam





Grube, opasłe tomisko gwarantuje kilkanaście długich wieczorów z nestorami polskiej literatury. Czytając listy Lema do Mrożka i Stanisława do Sławomira na początku czułam się dziwnie, jakbym nie tylko odkrywała na nowo autorów moich szkolnych lektur, których wcześniej miałam za nie zawsze zrozumiałych starszych panów, ale także jakbym bezkarnie wkraczała w ukryty, intymny świat ich przyjaźni. Czytając tę książkę znalazłam się w świecie, gdzie każde słowo może mieć inne znaczenie a między wersami ukryte jest jeszcze więcej przesłań niż nawet samym autorom listów mogło się wydawać.

wtorek, 18 marca 2014

Fenomen Lema

Stanisław Lem, Solaris, 1961
 
 
 
"Człowiek może ogarnąć tak niewiele rzeczy naraz, widzimy tylko to, co dzieje się przed nami, tu i teraz, unaocznienie sobie równoczesnej mnogości procesów, jakkolwiek związanych ze sobą, jakkolwiek się nawet uzupełniających, przekracza jego możliwości.
 
Doświadczamy tego nawet wobec zjawisk względnie prostych. Los jednego człowieka znaczyć może wiele, los kilkuset trudno jest objąć, ale dzieje tysiąca, miliona nie znaczą w gruncie rzeczy nic."
 
Trudno pisać o takim fenomenie jakim stała się powieść Solaris, należąca do ścisłego kanonu gatunku science fiction. Tej pierwszej Lema „powieści o kontakcie”, nie pomija żadne kompendium o fantastyce na całym świecie. Oba filmy jakie powstały na podstawie Solaris (rosyjski A. Tarkowskiego z 1972 roku i amerykański S. Sonderbergha z 2002 roku) nie podobały się jej autorowi. Faktem jest bowiem, że książce tej przez lata dorabiano mnóstwo przeróżnych interpretacji, które pewnie niejednokrotnie obce były dla samego jej twórcy.

wtorek, 25 lutego 2014

Realizm u Lema


Stanisław Lem, Szpital przemienienia, 1955



„Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś”.    



To pierwsza z realistycznych powieści Lema. Autor pisał ją mając 27 lat, lecz choć ukończył książkę w 1947 roku, cenzura nie pozwoliła na jej wydanie. Dopiero po sześciu latach powieść ta mogła ukazać się w druku. Tym samym Lem zgodził się napisać jeszcze dwie części, tworząc trylogię Czas nieutracony. Po latach pisarz zabronił wznawiania, tych pisanych zgodnie z realizmem socjalistycznym książek, a Szpital przemienienia ukazuje się jako dzieło samodzielne.

Wstrzymanie tej książki przez urząd cenzury w czasach komunistycznych było zapewne między innymi spowodowane odważnym tematem, jaki podejmuje w książce autor. Powieść opowiada bowiem o likwidacji szpitala psychiatrycznego podczas wojny. Dylematy głównego bohatera, młodego lekarza Stefana Trzynieckiego, który zaczyna pracę w szpitalu podczas trwania II wojny światowej, są pretekstem do uzmysłowienia czytelnikom jakie warunki otaczały pacjentów szpitali w tamtych czasach.

Bardzo ciekawym doświadczeniem było przeczytać, napisaną jeszcze przed oficjalnym debiutem, powieść Lema tak bardzo odbiegającą od klimatów fantastyki naukowej, która ostatecznie okazała się powołaniem pisarza. Odbiegająca daleko od nurtu science fiction powieść zaskakuje bardzo realistycznymi, wstrząsającymi scenami (typu drobiazgowo opisana operacja otwarcia czaszki), i może tylko opisy chorych psychicznie pacjentów, przypominają schemat opisu „lemowych“ istot z obcych planet w np. Dziennikach gwiazdowych. Książkę czyta się więc jednym tchem, mimo przydługich, czasami niepotrzebnych opisów.

Stanisław Lem zarzekał się, że fakt iż studiował medycynę nie miał wpływu na powstanie Szpitalu przemienienia. Nie sądzę jednak, aby całkowity laik w tym temacie potrafił tak drobiazgowo opisać różnego rodzaju szczegóły z życia szpitalnego. W powieści pojawia się także, co jest ewenementem w prozie Lema, wątek erotyczny. Poza tym ta nieco groteskowa powieść posiada filozoficzne podłoże co dodatkowo podwyższa jej wartość. Długo nie mogłam otrząsnąć się z mocnych i brutalnych scen, którymi Lem atakuje z nadzwyczajna lekkością.

niedziela, 21 lipca 2013

Zamaskowany Lem



Stanisław Lem, Maska, 1977




Proza Stanisława Lema nie jest dla każdego. Naszpikowane neologizmami opowiadania, pełne niezrozumiałych fraz słownictwo i balansowanie na granicy różnych nierealnych światów, choć świadczy o wielkim geniuszu wyobraźni autora, bywa niestety też powodem niezrozumienia jego fantastyki naukowej. Na dodatek mozolna lektura ze szkolnych lat czyli Opowieści o Pilocie Pirxie skutecznie zniechęca do poznania pozostałej twórczości pisarza. Wielu wiec ludzi kojarzy Stanisława Lema właśnie tylko na podstawie tych szkolnych opowiadań albo ekranizacji powieści Solaris.



Zdecydowanie jednak wielki ten człowiek, tłumaczony na ponad 40 języków, zasługuje na lepsze poznanie, chociażby było się nie koniecznie wielkim fanem science fiction, tak jak ja. Nieraz już jednak dochodziłam do przekonania, że niektóre książki odnajdują mnie ponownie gdy uznają, że jestem na nie gotowa. Wcześniej do Lema nie przekonała mnie nawet cała seria wykładów wielkiego „lemowskiego pasjonata” na Uniwersytecie, teraz kiedy przeczytałam kilka nieznanych mi wcześniej opowiadań Lema, dojrzałam najwidoczniej do jego pisarstwa, bo mam nawet ochotę sięgnąć po którąś z jego powieści.