Peter Handke, Wunchloses Unglück, 2000
Bardzo długo czekała ta książka na swoją kolej u mnie na półce. Przywiozłam ją przed laty z Niemiec, znalezioną na ulicy. Przyzywczaiłam się tam, że zbieram noblistów po drodze. To małych rozmiarów dzieło, a jednak po przeczytaniu kiedyś kilku pierwszych stron odłożyłam ją na później. Przeleżała tak kilka lat, aż w końcu z okazji początku nowego roku doczytałam ją do końca. To bardzo osobiste wyznanie autora. Na początku matka popełnia samobójstwo. Autor rozlicza się w pewien sposób z przeszłością opisując krok po kroku trudne życie swojej mamy i tropiąc sygnały, które doprowadziły ją do śmierci.
Z powodu trudnego tematu nie czytało mi się łatwo. Wyobrażałam sobie tę kobietę, żyjącą w niełatwych czasach wiedząc, jaką na końcu podejmie decyzję. Być może Handke potrzebował opisać życie swojej mamy w celach terapeutycznych, być może uzmysłowił w ten sposób nam czytelnikom, do czego mogą doprowadzić różnego rodzaju wydarzenia. Może być również tak, że analizując życie swojej mamy krok po kroku, szukał podświadomie usprawiedliwienia tego co się stało na końcu. Usprawiedliwienia dla mamy lub dla siebie samego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz