Tomasz Wandzel, Chłopiec z Kresów, 2020
"Henryk biegł najszybciej, jak tylko potrafił. Byle dalej od gróźb, które ciskał za nim wuj Andrzej. Tylko raz odważył się odwrócić głowę. Nad gospodarstwem wuja unosiły się gęste, czarne tumany dymu. Chłopiec przyśpieszył, chcąc czym prędzej dopaść lasu." (s.61)
Dawno nie przebrnęłam przez książkę tak lekko i szybko. Historia zagubionego podczas wojny chłopca z Kresów wciągnęła mnie od pierwszej strony. Autor sprytnie prowadzi narrację. Od momentu kiedy chłopiec ucieka, jeden rozdział opisuje jego losy a kolejny daje wgląd w poszukiwania jakie prowadzą zrospaczeni rodzice. Historie te przeplatają się i trzymają w napięciu, bo mama Henryka dosłownie drepcze mu po piętach.
