Karin Smirnoff, Pojechaam do brata na południe, 2022
Wybierając się w podróż po Szwecji szukałam szwedzkiej literatury. Nie czytuję jednak kryminałów, a z tymi głównie kojarzy mi się Skandynawia. Z pomocą przyszło mi Wydawnictwo Poznańskie ze swoją serią Książek Pisarzy Skandynawskich. Wydają piękne powieści. W ten sposób poznałam pierwszy tom trylogii i szwedzką autorkę Karin Smirnoff. Przepadłam w jej prozie już od pierwszej strony, bo charakterystyczny styl narracji jakim operuje, bardzo przypadł mi do gustu.
Główna bohaterka Jana wraca do rodzinnej miejscowości po latach nieobecności. Wprowadza się do brata, który boryka się z chorobą alkoholową i do swojego pokoju z dzieciństwa, który wzbudza szereg nie zawsze miłych wspomnień. Krok po kroku za pomocą retrospekcji poznajemy wydarzenia z przeszłości Jany, które ją ukształtowały. Całość owiana jest tajemnicami i niespodziewanymi zwrotami akcji. Dziewczyna zatapia się w życie małego miasteczka i rozbudza swoje demony.
Będąc w Szewecji bardzo dobrze mogłam wyobrazić sobie miejscowość opisaną w książce. Małe czerwone domki, spokojne i oddalone od siebie gospodarstwa, polowanie na łosie, lokalną społeczność. Jednocześnie wyobrażałam sobie siebie w tej roli, jako wracającą do miejsca, w którym się wychowałam. Krótkie zdania, małe litery, brak interpunkcji i nowe słowa jakimi przesiąknięta jest cała powieść sprawiły, że ta historia długo jeszcze po przeczytaniu nie chciała mnie opuścić. Sięgam już po kolejny tom z tej serii, bo bardzo jestem ciekawa dalszych losów Jany.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz