Franz Kafka, Przemiana, 1915
Dziwie się sama sobie, że dopiero teraz przeczytałam tę książkę. Słyszałam już wcześniej o sławnym karaluchu Kafki, ale do tej pory nie wpadł mi on jeszcze w ręce. Tymczasem po przeczytaniu, uważam nawet, że to jedno z najlepszych i najbardziej przystępnych czytelniczo opowiadań w całej twórczości autora i można by właśnie od niego zacząć całą przygodę poznawania twórczości Franza Kaffki. Uczniowie w szkole zdecydowanie lepiej zapamiętaliby historię o mężczyźnie, który zamienia się w karalucha, niż skomplikowany świat Józefa K. z "Procesu", który mają w kanonie lektur.
"Przemiana" bardzo mi się podobała, czytało się lekko i z zaciekawieniem, chociaż nadal rozmyślam nad różnymi interpretacjami całej tej historii. Oto pewnego dnia główny bohater budzi się w swoim łóżku, w pokoju i domu rodzinnym w ciele karalucha. Gdy dowiaduje się o tym rodzina i pracodawca, poznajemu różne perspektywy spojrzenia każdego z nich na tę sutuację. Gregor Samsa - karaluch zostaje zamknięty w pokoju i rozpoczyna się życie po przemianie, które zmienia każdego z domowników na inny sposób.
Warto przyjrzeć się rodzinnym schematom i relacjom, które wydaje mi się nadal pozostają aktualne. Choć jest to makabryczna sytuacja przestawiona za pomocą literackiego absurdu, to jednak wzbudza interesujące refleksje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz