Elżbieta Łapczyńska, Mowa chleba, 2024
Trudno pisać mi o tej książce. Jej akcja rozgrywa się w Rumunii w czasach, kiedy obowiązywał zakaz antykoncepcji a "ojciec narodu" wymyślił sobie odbudowę liczebności państwa. Były to okrutne czasy, w których umierały zarówno kobiety, z powodu nieudanych aborcji, jak i niechciane, głodne dzieci. Autorka rzuca nas w tamten świat, przedstawiając życie w przepełnionym smutnymi dziećmi sierocińcu. Wszystko miesza się tutaj z ptasim świergotem, czasami podczas czytania wpadałam w taki trans, że nie wiedziałam, czy to ptaki, czy to dzieci.
Jest to więc w pewnym sensie książka hipnotyzująca, ale też z drugiej strony bardzo smutna. Nigdy nie czyta mi się łatwo o krzywdzie dzieci. Byłam dwa miesiące temu w Rumunii i wsłuchiwałam się w trudną historię tego kraju, więc powieść Elżbiety Łapczyńskiej dopełniła moje wyobrażenie o komunistycznych czasach Rumunii. Książka wygrała Nagrodę Literacką Gdynia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz