Elfriede Jelinek, Angabe der Person, 2022
Dane odosobowe – przełożyła Agnieszka Kowaluk
„Gdybym tylko wiedziała! Że przez unikanie braku przyjemności można osiągnąć przyjemność, tobym się zawsze tak nie męczyła, dla przyjemności. Nie uganiałabym się tak za nią.”
Piszę świeżo po powrocie ze spotkania z tumaczką książki na język polski, która za swój przekład została nominowana do Literackiej Nagrody Gdynia. A moja przygoda z najnowszą twórczością Elfriede Jelinek jest bardzo ciekawa. Najpierw przesłuchałam „Angabe der Person” w audioboku i w oryginale. Pozwoliłam narzucić sobie interpretację lektorki. Po nominowaniu polskiego przekładu do kilku nagród literackich, postanowiłam wrócić do tego tekstu w polskim tłumaczeniu i odkryłam go na nowo.
To pierwsza proza noblistki wydana w formie książki od bardzo dawna.
Wcześniej teksty udostępniała po prostu w internecie. Swoją nową książką
wzbudziła więc duże zainteresowanie, nie można jej jednak nazwać powieścią.
Powstała ze złości na Urząd Skarbowy, który niesłusznie oskarżył ją o
niepłacenie podatku, co dało początek długiej, toksycznej przeprawie z urzędami
i prawnikami w Niemczech. Pisarka została uniewinniona, ale po tej historii
wyprowadziła się do Wiednia, więc ostatecznie Niemcy straciły noblistkę.
Po takich emocjach
powstały mocne teksty na najwyższym poziomie literackim. Nie jest to łatwa
literatura, stanowi długi strumień świadomości, pełen nawiązań i porównań.
Dopiero po kilku minutach czytania tekst zaczyna nieść czytelnika po niezwykłych
frazach, nieoczywistych zestawieniach i typowej dla Jelinek składni zdań.
Książka przynosi jednak satysfakcję, gdy odnajdzie się ukryte aluzje i ironie. Całość
była pisana w czasie pandemii, co również nie zostało bez echa w tekście.
Powracają naziści i wspomnienia żydowskiej rodziny. Czytałam
"Dane odosobowe" jak eseje o pieniądzach, kościele, uchodźcach, polityce a nawet
piłkarzach.
Autorka chyba po
raz pierwszy zdecydowała się na własny głos i pisze w pierwszej osobie, co
zdecydowanie ułatwia utożsamianie się z narratorką i zrozumienie jej emocji. To
baczna obserwatorka naszej współczesności. Jej książkę dawkowałam sobie
porankami kawałkami i to była bardzo długa przygoda, po każdym akapicie
skłaniająca do przemyśleń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz