sobota, 1 lutego 2014

„Dawidek-Żydek”

Paweł Huelle, Weiser Dawidek, 1987
 
 
 
Czytając dzisiaj Weisera Dawidka drugi raz okazał się on już dla mnie czymś zupełnie innym niż 10 lat temu. Może dlatego, że znam już bieg wydarzeń, a może bardziej jeszcze ze względu na niezwykłą uniwersalność tej książki. Ponad to znam większość miejsc opisanych w powieści. Jest zima, a ja wyobrażałam sobie Gdańsk tamtego upalnego lata, kiedy nastoletni chłopcy bawili się w wojnę. Przerażająca gorąc unosząca się nad tą historią potrafi dopiec nawet dzisiaj. A może powieść ta dostarczyła mi tak wielu emocji, gdyż czym jestem starsza tym większy sentyment wybudzają we mnie wspomnienia dzieciństwa?



Autor buduje opowieść na dwóch planach czasowych. Dorosły już narrator wspomina swoje lata szkolne równolegle z relacjonowaniem przebiegu przesłuchania po tajemniczym zniknięciu tytułowego bohatera. Tak sprytnie przemyślana konstrukcja powieści sprawia, że cały czas czyta się ją w napięciu. Wciąż nie mogłam doczekać się opisów kolejnych zabaw z Weiserem, będąc jednocześnie ciekawą dalszego przebiegu śledztwa.
 
Z racji mojego zawodu zastanawiam się tylko jak rozumie tak refleksyjną książkę współczesna młodzież. Czy podchwycą to coś niezwykłego w prozie Huelle co sprawia, że nie jest to zwykła powieść wspomnieniowa? Czy zrozumieją nadzwyczajne wydarzenia o jakich przeczytają i w końcu jak wytłumaczą sobie fakt, że można się kimś fascynować nie ze względu na to co posiada ale na to jaki jest?
 
No a końcówka podobnie jak w filmie Wojciecha Marczewskiego.....najpierw irytuje a potem pozwala rozbudzić wyobraźnię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz