czwartek, 21 września 2017

„Sztuka się z nami nie cacka”


Jacek Dehnel, Krivoklat, 2016


„Jestem przeciwnikiem kary śmierci, ciągnąłem, ale za opisy tego, co dzieło komuś dało, rozstrzeliwałbym na miejscu, nad, że tak powiem, dymiącym jeszcze piórem czy długopisem, rozstrzeliwałbym, darłbym pasy, ćwiartował i rozrywał końmi za wszystkie te: Co wnosi w nasze życie wspaniała, rozwibrowana plama barwna van Gogha?” (s.131)


Jacek Dehnel to wymagający pisarz. Każdą swoją książką pobudza mnie intelektualnie. Zasiadając do Krivoklata wiedziałam więc, że muszę być w dobrej kondycji umysłowej. Nie można być zmęczonym, zaspanym, zabieganym, rozkojarzonym. Ta książka wymaga skupienia, w moim wypadku nawet ołówka w ręku i kartki na notatki. Nieuważny czytelnik pogubi się w jednostajnym tonie monologu Krivoklata. Skupiony – dozna intelektualnej rozkoszy!

poniedziałek, 18 września 2017

W krainie słowiańskich potworów

Andrzej Sapkowski, Wiedźmin, Ostatnie życzenie, 1993



„Parszywe czasy nastały (…) Namnożyło się wszelkiego plugastwa. W Mahakamie, w górach, aż roi się od babołaków. Po lasach dawniej aby wilki wyły, a teraz akurat: upiory, borowiki jakieś, gdzie nie spluniesz wilkołak albo inna zaraza. Po wsiach rusałki i płaczki porywają dzieci, to już idzie w setki. Choroby o jakich dawniej nikt nie słyszał, włos się jeży (…) Nie dziwota, Gerald, że taki popyt na wasze usługi.” (s.11)


Stało się! Sięgnęłam po fantasy! Zafascynowana wiedźminowską fascynacją znajomych i przyjaciół postanowiłam w końcu zgłębić mistrza Sapkowskiego! Choć nie czytuję fantasy dałam ponieść się tajemniczemu światu. Mile zaskoczyła mnie obecność słowiańskich stworów, niezwykłych wydarzeń i nadprzyrodzonych zjawisk. Spodobała mi się ta zabawa, oderwanie od rzeczywistości i chwilowa chociażby świadomość, że wszystko może się zdarzyć. Okraszona dowcipem, pięknymi opisami, brutalnością i krwistymi scenami opowieść o Geraldzie z Rivii wciągnęła mnie w sam środek tego dziwnego świata.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

zima na Śląsku


Szczepan Twardoch, Epifania wikarego Trzaski, 2007


„Oto moc zaklęta w słabość, porażka w zwycięstwie, wielkość w małości, świętość w grzeszności. Zbrodniarz, który pokutuje za grzechy swoje i całego świata. Kameduła piekieł, zakopany w podziemiach, który na milczenie skazał nie tylko swe uszy, ale i oczy na wieczną ślepotę.”




Osadzona na Śląsku powieść Szczepana Twardocha zbudowana jest na ciekawym pomyśle. Oto sam Jezus Chrystus zstępuje ponownie na ziemię w towarzystwie archanioła Michała i w osobie skromnego wikarego księdza Janka upatruje sobie swojego proroka, który ma zapowiedzieć jego powtórne przyjście. Brzmi interesująco i nie zawodzi. Jest gwara Śląska, są prawdziwi Ślązacy, kopalnie i ich tajemnice.

piątek, 18 sierpnia 2017

Tajemnicza panna E.


Stefan Chwin, Esther, 2001



„Zapach ognia, irysy, mocny aromat róż. I ta suknia z jasnego jedwabiu, falbany, to przysłaniające, to odsłaniające czubki butów, jasna szyja, kolczyki, odsłonięte ramiona…Patrząc na nią czułem się jak po szklaneczce czerwonego Vercorsi.”


Stefan Chwin w każdej swojej prozie przemyca poezję. Czytając o pannie Esther niemalże unosiłam się nad literkami. Przez uduchowienie tej tytułowej postaci swojej książki autor sprawił, że stała się ona trochę nierealna. Czyż można być tak cudownym, idealnym jak panna Esther? Cała powieść jest lekko odrealniona, ale czyta się dobrze. Szczególnie miłośnicy poezji powinni być zadowoleni. Gdzieś między Gdańskim a Warszawą główni bohaterowie walczą o przetrwanie w szybko i niespokojnie zmieniających się czasach XX wieku.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Wołyńskie wspomnienia

Witold Szabłowski, Sprawiedliwi zdrajcy, 2016







„To kolejny dowód, że nie morduje nacja ani religia. Mordować może człowiek, i to człowieka należy winić. Gdy jedni Ukraińcy jeżdżą z bronią po wioskach, inni zachowują się pięknie, jak tych trzech.”





Tytuł książki sugerował mi, że będzie ona trochę optymistyczna. Wszak miała być mowa, o dobrych ludziach, którzy pomagali w złych czasach. Łudziłam się, że spojrzę na wołyńskie wydarzenia trochę z innej strony, co pomoże mi też je lepiej zrozumieć. Jest zupełnie odwrotnie. Teraz to co stało się na Wołyniu podczas wojny wydaje mi się jeszcze okrutniejsze i straszliwsze. Za sprawą wstrząsających wspomnień ocalonych Polaków czy też ich potomków albo Ukraińców i Czechów, którzy pamiętają tamte czasy, przeżyłam niełatwe chwile podczas lektury reportaży Szabłowkigo.

piątek, 4 sierpnia 2017

Poszukując siebie

Joanna Bator, Rok królika, 2016



„Anna Karr była bardziej empatyczna niż Julia Mrok, lecz ta nowa tożsamość uwierała mnie niczym obcisła sukienka, w której trzeba cały czas uważać, żeby przy siadaniu nie pokazać majtek.”



Długo czekałam na kolejną powieść Joanny Bator a kiedy w końcu ją zobaczyłam - zaniemówiłam. Okładka, z całym szacunkiem dla jej autora, jest dla mnie odrażająca. Absolutnie nie podobał mi się fakt, że mam na nią patrzeć codziennie biorąc książkę do ręki. Towarzyszyła mi jednak dużej niż się spodziewałam. Bo przez Rok królika nie udało mi się szybko przebrnąć. Ta podróż trwała kilka miesięcy. Pozostawiona z zakładką między kartkami powieść nie kusiła do powrotu i bynajmniej nie tylko ze względu na okładkę.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Skok do powstania

Monika Kowaleczko-Szumowska, Galop 44, 2014



„ – Co byś zrobił, gdybyś trafił do powstania? (…) Walczyłbyś? – Mikołaj nie dawał za wygraną. - Ja bym walczył. – Mikołaj się zamyślił. Wojtek spojrzał na niego badawczo. – A ty? – dopytywał się Mikołaj. – Ja bym wiał, gdzie pieprz rośnie. – Wojtek wzruszył ramionami.” (s.22)


W taki dzień jak 1 sierpnia warto wrócić chociażby poprzez literaturę do wspomnień z 1944 roku. Kiedyś postanowiłam sobie, co roku latem czytać powstańczą książkę. Właśnie latem najtrudniej zagłębiać się w wojenne opowieści. Ale oni walczyli kiedy było tak samo gorąco. Ja mam luksus, mogę usiąść w cieniu. W tym roku sięgnęłam po młodzieżową pozycję nieznanej mi autorki. Galop 44 proponuję swoim uczniom – gimnazjalistom, ale bez zastanowienia polecam także wszystkim dorosłym. To dobra, rzetelna, wciągająca swoją opowieścią książka o powrocie na ulice Warszawy podczas trwania Powstania Warszawskiego.

piątek, 30 czerwca 2017

Zywczajnie o niezwyczajnej


Michał Rusinek, Nic zwyczajnego, 2016



„Śmieszna. Ekscentryczna starsza pani. Rozchichotana, czasami frywolna, lubiąca językowe zabawy i practical jokes. Wolała rozmowy ze zwykłymi ludźmi niż kongresy poetów i dyskusje z intelektualistami. Nieprawda.
Depresyjna. Melancholijna. Surowa w sądach o sobie i innych. Perfekcjonistka, nie znosiła rozmów o błahostkach i marnowania czasu na spotkania z ludźmi, które nic jej nie dały oprócz, jak mówiła, pustych kalorii. Też nieprawda. „
Ta niezwykła książka o niezwyczajnej kobiecie zbudowana na wspomnieniach sekretarza polskiej noblistki. Chociaż książki Szymborskiej pojawiają się ostatnio często, wydaje mi się, że nigdy się nie znudzą. Była to przecież mimo swej skromności bardzo barwna postać. Towarzyszący jej od 1996 roku aż do śmierci Michał Rusinek znał ją dobrze jak mało kto, dlatego tak cenne są jego wspomnienia. Autor spokojnym tonem snuje opowieść o codzienności poetki. Przywołuje jej słowa, wybiera ciekawe momenty w życiu, ocala od zapomnienia zabawne anegdoty.

wtorek, 13 czerwca 2017

Poezja motyla


Mariola Pryzwan, Lilka we wspomnieniach i listach, 2015

„ – A wiersze – jak pani tworzy wiersze? Niektóre z nich musiały się pani chyba wyśnić albo spadły na panią jak deszcz kwiatów. – Jak to jest, jak to jest – powtarza szeptem wpatrując się w spłowiałe makaty zdobiące ściany – naprzód jest przeżycie. Potem tworzy się wokoło niego mgławica, a z niej wyłania się z wolna poetycki kształt. Nie umiem tworzyć wierszy, nie przeżywszy ich całą duszą. Ilekroć próbowałam coś stworzyć bez pomocy tego ciała astralnego – nic nie wychodziło.”
( wywiad z poetką s. 82)

Na jeden z czerwcowych wieczorów nad morzem wpadła mi w ręce biograficzna książka Marii Pawlikowskiej–Jasnorzewskiej. Uwielbiam tę poetkę, przepadam za jej wierszami, czytałam też wszystkie jej sztuki teatralne, poświęciłam jej moją pracę magisterską i szczerze mówiąc, myślałam że już wszystko o niej wiem. Zawsze jednak, kiedy na rynku wydawniczym pojawia się nowa książka o poetce albo jej artystycznej rodzinie jestem ciekawa, czy dowiem się czegoś nowego. Wspomnienia zawarte w biografii autorstwa Marioli Pryzwan przyniosły mi dużo przyjemności.