środa, 29 czerwca 2016

Potyczki z polszczyzną

Paulina Mikuła, Mówiąc inaczej, 2016



Co więcej, zauważcie, że język angielski świetnie nazywa rzeczy, ponieważ jest precyzyjny, konkretny, idealny dla nowinek technologicznych. Język polski jest opisowy, bogaty w przymiotniki, można z niego budować zdania wielokrotnie złożone, oddające emocje, przeżycia jakie toważyszą autorowi. Łatwiej jest mówić o uczuciach po polsku niż po angielsku. Angielski będzie upraszczał nasz stan emocjonalny, polski pozwoli dokładniej przełożyć uczucia, emocje na słowa.”(s.172)


Autorka popularnego kanału na You Tube „Mówiąc inaczej” Paulina Mikuła napisała książkę, w której zebrała najważniejsze informacje dotyczące języka polskiego, jakimi zajmowała się w swoim programie. Powatała ciekawa, zabawna i pełna wiedzy książka, przy której można przyjemnie i pożytecznie spędzić czas. Kłaniam się polonistce Paulinie, koleżance po fachu, i dziękuję za odwagę w mówieniu o ważnych sprawach oraz w przyznawaniu się do popełniania błędów, no i przede wszystkim za to, że obala stereotyp nudnej polonistki, z którym także walczę.



Książka Mówiąc inaczej to skarbnica wiedzy dla wszystkich zaciekawionych językiem polskim. Autorka opowiada, tak jak robi to na swoim kanale, żywo, energicznie i ciekawie. Dzięki swojemu temperamentowi dociera do użytkowników języka, niekoniecznie interesujących się nim naukowo. Podpiera się ciekawymi przykładami, często kontrowersyjnymi, tak aby utrwalanie zdania nigdy nie wypadły z głowy. Każdą stronę przeczytałam z ogromnym zaciekawieniem, notując, podkreślając i zapamiętując. Bo nawet dla mnie – polonistki, znalazło się w książce sporo ciekawostek. Przede wszystkim bardzo interesująco wypadają różnego typu przykłady odnoszące się do języka potocznego, który jak wiadomo rządzi się swoimi prawami. Ciekawe są wszelkie odkrycia autorki zainspirowane dyskusjami po jej programie. Żywe i emocjonujące reakcje widzów Pauliny bez wątpienia świadczą o tym, jak dużo kontrowersji wzbudza polszczyzna, z którą borykamy się każdego dnia.

O ile rozdział o wulgaryzmach nie przyniósł mi wielu nowych odkryć to jednak serdecznie polecam część o błędnym używaniu związków frazeologicznych, bo nigdy nie czytałam tak interesującego podsumowania tego tematu. Bardzo wartościowy jest też rozdział poświęcony interpunkcji, za który osobiście bardzo autorce dziękuję.

Okładka nie koniecznie do mnie przemawia, ale całość wydania bardzo mi się podoba. Przyjźne, praktyczne i przyjemne wydanie książki sprawia, że połyka się ją w jeden dzień. Wśród dziesięciu podanych na wstępie praw czytalnika (np. prawo do nieczytania, prawo do czytania jeszcze raz, prawo do czytania byle gdzie, prawo do czytania na głos) zabrakło mi prawa, które przydzieliłam sobie sama, prawo do pisania po książce, zaznaczania, podkreślania i pogrubiania! W moim wypadku nie dało się inaczej. Przygoda z tą książką to świetna, intelektualna zabawa.

W książce dokładnie opisałam, czego nauczyły mnie studia, do czego prztgotowały i jak bardzo wplynęły na moje życie zawodowe. Mam nadzieję, że dzięki temu przekonam wszystkich sceptyków, którym się wydaje, że polonistyka to kierunek niepraktyczny, archaiczny, bez przyszłości. Bzdura i tyle. (…) Nie myślcie o filologii polskiej, jakby to był przytułek dla idiotów niekumających matmy, fizyki i chemii. To nie tak.”(s.13)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz