Zyta Rudzka, Tylko durnie żyją do końca, 2025
Zyta Rudzka to jedna z tych autorek, których czasami nie doczytuję do ostatniej strony. Jej ostatnia książka mi się podobała, więc sięgnęłam i po tę, gdy nominowano ją do Literackiej Nagrody Nike. Świat przedstawiony jest tutaj z perspektywy Lidki, wuefistki, zapalonej pływaczki w rzece, córki mecenasa, która przeprowadziła się na wieś i żyje z dwoma mężczyznami i prosiakiem. Ulubioną czynnością tego towarzystwa jest picie bimbru a czytelnicy za sprawą różnych narracyjnych skoków w przeszłość i treściwych zdań, starają się zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.
Styl autorki z jednej strony mi się podoba. Lekko płynie się po jej prozie. Mało przymiotników, wszystko jasno powiedzianke. Z drugiej jednak strony takie dosadne i bezpośrednie słownictwo nigdy mi się w literaturze nie podoba, nie pasuje do słowa pisanego. Dla mnie jest to nieczysty język polski, którego wystarczająco dużo słyszę na co dzień, od literatury oczekuję pięknej polszczyzny i chyba dlatego takie książki nie otrzymują ode mnie wysokiej noty.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz