Paul Lynch, Das Lied des Propheten, 2023
Polski tytuł: Pieśń prorocza
Zupełnie nie znam irlandzkiej literatury. Lubię jednak czytać nagradzane książki, kiedy więc Paul Lynch dostał Nagrodę Bookera w 2023 roku, nadarzyła się dobra okazja, aby w końcu przeczytać irlandzką książkę. Od razu przygotowałam się na trudny temat i sięgnęłam po przekład na język niemiecki.
Główną bohaterką jest matka czwórki dzieci, dokładnie tak jak ja, więc łatwo było mi się z nią utorżsamić. Ostatecznie fakt ten okazał się również powodem, przez który podczas czytania doświadczałam mnóstwa silnych emocji. Eilish Stack oprócz tego jest naukowczynią z doktoratem, a jaj męża aresztowano niemal na początku powieści. W związku z tym czym dalej, tym trudniej.
"Pieśń prorocza" jest bowiem książką o utracie wolności we współczenym państwie i bezradności jednostek, zwyczajnych ludzi wobec politycznej opresji. Znamy podobne historie z własnego, polskiego podwórka. Nie było mi więc trudno wyobrazić sobie takiego stanu rzeczy, jednak we współczenym świecie internetu, telefonów komórkowych czy też globalizacji bardzo trudno jest uwierzyć, że nasze życie może nagle nie zależeć od nas, tylko od sytuacji politycznej.
Autor chce czytelnika przed czymś ostrzec. Zmiana perspektywy myślenia z pozycji naszego wygodnego, bezpiecznego życia jest trochę niewygodna. Odbierałam tę opowieść bardzo osobiście ze względu na rodzicielską postawę głównej bohaterki, kobiety pozbawionej oparcia męża, na którą dodatkwo spada jeszcze opieka i odpowiedzialność za ojca emeryta. Czułam ciężara dezycji, które musi podejmować i jej bezradność, nieufność, strach jako matka. Mimo wszystko liczyłam na inny koniec. Druga część książki mocno mnie poturbowała. Trzeba przeczytać, żeby wiedzieć dlaczego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz