Franz Kafka, Proces, 1925
Tym razem podeszłam do jej książki zupełnie inaczej niż kiedyś w szkole. Myślę, że przerabiając Proces jako lekturę szkolną, powinno wychodzić się od znajomości biografii Kafki. Cała jego twórczość odbija jego życie. Dltetego tym razem zupełnie inaczej zrozumiałam absurdalne aresztowanie Józefa K. i bieg wydarzeń w kolejnych rozdziałach.
Tego typu proza potrafi denerwować. Cały czas czujemy, że coś się wydarzy, chcemy, żeby w końcu coś się ruszyło, żeby sytuacja się wyjaśniła, a tymczasem czytelnik pogrąża się w gęstej prozie absurdu i jest tym wszystkim nie mniej zmęczony niż główny bohater.
Jednak znając chociaż trochę życie Franza Kafki lepiej mogę wyobrazić sobie świat Józefa K. Słyszę stukot maszyny do pisania, kroki stawiane po wysokich schodach urzędów, widzę podenerwowanych rozmowami ludzi, czuję przytłoczenie i dezorientację. Człowiek może się pogubić w tym świecie do tego stopnia, że wykonanie wyroku staje się ulgą. Samą mnie zaskoczyło to odkrycie i dziwne uczucie po zakończeniu książki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz