Tatiana Tibuleac, Szklany ogród, 2018
Kolejna książka rumunskiej pisarki i kolejne niełatwe tematy. Krótkie rozdziały i treściwość formy, gdy opowiada się o ludzkich dramatach, dają jeszcze więcej emocji niż długie i szczegółowe opowieści. Wszystko co nie zostało opowiedziane wprost, bardziej rozbudza wyobraźnię i te sceny z sierocińca, które sama sobie dopowiadałam, czasami emocjonalnie mnie powalały. Główna bohaterka rozpoczyna nowy etap w życiu, gdy w wieku nastoletnim zostaje "adoptowana" przez samotną kobietę. Opuszcza wiejski sierociniec i uczy się życia na nowo.
Tłem powieści jest mołdawska sceneria minionych lat. Nowa matka nadaje dziewczyńce imię "Łastoczka" i pod rygorem uczy ją języka rosyjskiego, który ma być przepustką do lepszego świata. Kobieta całe życie zbiera tytułowe szklane butelki, aby je sprzedawać i zarabiać. Cała historia przedstawiona jest z punktu widzenia nastolatki. Jej emocje, osobiste dramaty i bunt dojrzewania sprawiają, że czytelnik zostaje wciągnięty w powieść o trudnym dojrzewaniu w ciężkich czasach. Nie ma tu miłych i przyjemnych momentów, ale jest za to mistrzowsko poprowadzona narracja i typowa dla autorki konstrukcja całości. Warto zafundować sobie tę dawkę emocji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz