niedziela, 4 października 2015

Warszawa żyje

Miron Białoszewski, Pamiętnik z powstania warszawskiego, 1970

 
 
 
„Niepotrzebnie mędrkuję. Dawno inni zrobili i historię, i wnioski z tego, i ogłosili. I rzecz jest znana. Tak mówię od siebie – laika. I od innych. Też laików. O tyle nam wolno mówić, że tam byliśmy. Laicy z nielaikami. Wszyscy razem skazani na jedną historię.”
(s. 209)

 

Pamiętnik Mirona Białoszewskiego doczekał się już czternastu wydań. Każde kolejne jest wzbogacane o nowe informacje, które kiedyś usuwała cenzura. Ja przeczytałam książkę wydaną w 2014 roku uzupełnioną dodatkowo o zdania jakie dodawał od siebie poeta czytając swój Pamiętnik w 1981 roku na antenie Polskiego Radia oraz o mapy Warszawy, dokładnie pokazujące miejsca pobytu i trasy przemieszczania się autora podczas Powstania Warszawskiego. Przeczytanie tej znanej mi wcześniej tylko z fragmentów książki, było dużym i bardzo emocjonalnym przeżyciem, czego zupełnie się nie spodziewałam. Znam historię powstania, dużo o nim czytałam i oglądałam sporo filmów, również dokumentalnych. Sądziłam więc, że Białoszewski nie będzie mnie potrafił zaskoczyć. Byłam w błędzie. Jego zimny, konkretny styl, w który wkrada się poetyckość wstrząsnął mną. Przez kilka dni w uszach miałam świst bomb a oczy łzawiły mi od dymu. Jak to możliwe, że przerabiany we mnie wielokrotnie temat, historii sprzed siedemdziesięciu lat nadal wzrusza?



Białoszewski spisywał swoje wspomnienia po dwudziestu latach. Mogłoby się więc wydawać, że dwa miesiące w bombardowanej Warszawie z perspektywy czasu straciły na sile, rozmazały się w pamięci. Staje się jednak inaczej. Prawie każdy z sześćdziesięciu trzech dni postania pozostawił w poecie jakieś wspomnienie. Podczas opowieści wyszukuje w najgłębszych pokładach swojej pamięci różne ważne szczegóły, potrafi odtworzyć niemal dzień po dniu swojej powstańczej tułaczki. Ocala od zapomnienia ludzi, których nikt już nie wspomni i wydawałoby się mało istotne a jednak znaczące wydarzenia. Zapisuje nie tylko walkę o przetrwanie, udaje mu się znakomicie utrwalić emocje towarzyszące warszawiakom, strach i rozpacz a nawet coraz bardziej słabnącą nadzieję. Zdaje relacje z codziennych zajęć, z dystansem przypatruje się walczącym powstańcom i pomaga kiedy nadarza się okazja. Podczas powstania dla zabicia czasu oczekiwania wymyślił nawet konkurs literacki, grywał w szachy...no i pisał na skrawkach zdobytego w ekstremalnych warunkach papieru.

Były momenty, kiedy czułam się jak w grze komputerowej, w której muszę przeprowadzić swojego bohatera przez kanały, ocalić przed strzałami albo pomóc mu zdobyć wodę i coś do zjedzenia między jedną bombą a drugą. Miejscami traciłam poczucie rzeczywistości. Miewałam wrażenie, że to tylko zabawa, że takie straszne rzeczy nie mogły się wydarzyć. Ale powstanie miało miejsce naprawdę. Warszawa, dzielnica po dzielnicy, została zbombardowana a kryjący się po piwnicach i uciekający podziemiami ludzie tamtego upalnego lata naprawdę to przeżyli.

Każda kolejna książka w tym temacie jest ważna i potrzebna. Każdy kolejny film uzmysławia coraz dobitniej makabryczność tamtych wydarzeń, nie powinno o nich zapomnieć żadne kolejne pokolenie Warszawiaków ani reszta młodych Polaków.
 
"Miasto 44" rez. Jan Komasa

Może również dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem filmu Jana Komasy Miasto 44. Reżyser ponoć prawie zamieszkał w Muzeum Powstania Warszawskiego i przez długie miesiące wczytywał się w różne książki, wczuwał w klimat. To co powstało na ekranie przeraża i wzrusza. Każdy film wojenny będzie w pewnym momencie pompatyczny, każdy jednak jest równie ważny. Ocala od zapomnienia. A skoro żyjący powstańcy byli nim poruszeni ja także wierzę w to co zobaczyłam w kinie. Nie mniej niż w fabularyzowany dokument Komasy skonstruowany z nagrań  „powstańczych” kamer z ciekawie napisanym dialogiem dwóch raportujących braci. I cieszy fakt, że pamięć o Powstaniu Warszawskim wciąż żyje!
 
Zbiór 13 najlepszych książek o Powstaniu warszawskim tutaj:
Książki o powstaniu w 70 rocznicę tutaj:
Katalog książek o powstaniu tutaj:
 


KILKA FILMÓW (oglądałam i polecam):
Kanał (Andrzej Wajda, 1956):
Godzina „W” ( Janusz Morgenstern, 1979)
Sierpniowe niebo. 63 dni chwały (Ireneusz Dobrowolski, 2013):
Baczyński (Kordian Piwowarski, 2013):
Miasto 44 (Jan Komasa, 2014):
Powstanie Warszawskie (Jan Komasa, 2014)
Honor miasta. PowstanieWarszawskie 1944 (Eugeniusz Starky, 2014)


 
 

1 komentarz:

  1. to prawda, Miasto 44 zaskakująco blisko poprzez zastosowanie popkulturalnego kiczu (z dobrym skutkiem) jest blisko "Pamiętnika" Mirona, który również bardzo awangardowo odarł Powstanie ze złota mitu.

    OdpowiedzUsuń