niedziela, 11 lutego 2018

Dobra zabezpieczone

Włodzimierz Kalicki, Monika Kuhnke, Sztuka zagrabiona. Uprowadzenie Madonny, 2014



„Ich losy (polskich dzieł ważnych dla polskiego dziedzictwa) są świadectwem, że nieustanna, uparta walka o utracone skarby kultury zwykle, choćby po dziesiątkach lat, kończy się powrotem. Do domu.”




Coś tak interesującego jak chwile nad lekturą tej książki nie zdarza mi się często. To zbiór tekstów dotyczących zaginionych podczas wojny dzieł sztuki i wnikliwa rekonstrukcja opisu drogi jaką przebyły po wojnie aby do Polski wrócić lub nie. Są to fenomenalne historie jak z dobrego kryminału. Czasami trudno uwierzyć, że to wszystko prawda. Obrazy i inne arcydzieła nalężące od wieków do Polaków podczas wojny z premedytacją były rabowane przez Niemców. Spośród ogromnej szacowanej liczby 63 tyś. zaginionych dóbr kultury, po wojnie do Polski wróciła zaledwie garstka, i to z wieloma przygodami.

Każdy z jedenastu tekstów został bardzo skrupulatnie przygotowany i oparty na naukowych, historycznych źródłach. Przedstawione zostaje dzieło sztuki razem z jego historią, biografią autora, miejscami, w których się znajdowało i całą drogą jaką przebyło przed wojną do Polski wraz z tułaczką powojenną. Całość obrazowana jest licznymi fotografiami zaginionych czy też odzyskanych dzieł sztuki, ich autorów i miejsc w których się znajdowały. Jednym słowem ogromna dawka wiedzy i frajdy podczas czytania.
Znalazły się tu przeróżne historie a jedna bardziej niesamowita od drugiej. Najbardziej podobały mi się opisy powojennej tułaczki obrazów. Książkę rozpoczyna fenomenalny artykuł o zaginionej i cudem odnalezionej Żydówce z pomarańczami Aleksandra Gierymskiego. Obraz został wypatrzony na niemieckiej aukcji i prawdziwym cudem sprowadzony do Polski. Znalazła się tu cała, drobiazgowo opisana przygoda ukrywania podczas wojny Bitwy pod Grunwaldem Jana Matejki, która ostatecznie przetrwała zakopana w szopie. W książce opisano całe mnóstwo nie mniej emocjonujących relacji z wypatrywania zaginionych dzieł i szukania ich śladów po całym świecie. Jedną z nich jest chociażby zabawna historia z zauważeniem portretu Chopina i drugiego obrazu z wizerunkiem jego siostry w serialach niemieckich i kolejne próby dotarcia do nich. Ujął mnie również tekst o dziewięćdziesięcioletnim Niemcu, który na starość postanowił oddać Polakom przywłaszczony podczas wojny obraz, albo głowa zabytkowej Niobe, która wojnę spędziła w podziemnym schowku przysypanym węglem.

Choć to poważne rzeczy niezwykle przyjemnie czytało mi się o przygodach polskich dzieł sztuki. Cała prawda historyczna wydaje się wręcz nieprawdopodobna. Hans Frank wprowadził tzw. Prawo Franka, zmuszając Polaków pod okupacją do zgłaszania wartościowych przedmiotów i ustanowił karę za ukrywanie dzieł sztuki. Niemcy tymczasem zabezpieczali czyli rabowali bezkarnie polskie dziedzictwo kulturowe. Kradli urzędowo albo na własną rękę całe zbiory muzealne w wielu miastach. Dyrektorowie polskich placówek z narażeniem życia próbowali ocalić co się tylko dało. Budowali specjalne skrytki dla obrazów, wywozili je na Zachód przez Rumunię i Francję aż do Kanady, albo gdy już nic nie dało się zrobić, to po prostu spisywali co zostało zabrane albo prowadzili skrupulatne dzienniki.
Dodając do zrabowanych przez Niemców rzeczy również te, które uległy zniszczeniu podczas działań wojennych oraz te, które przywłaszczyli sobie Rosjanie po wkroczeniu Armii Czerwonej, Polska straciła w sumie ok. 600 tyś. dzieł sztuki. Przerażająca świadomość. Tylko niektóre z nich powróciły do Polski. Zagadka dotycząca chociażby zaginięcia Młodzieńca Rafaela Santi pozostaje nierozwiązana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz